piątek, 30 sierpnia 2013

RENEC odszedł

Muszę napisać kolejny smutny post... Chyba jest to konieczne, żeby uniknąć późniejszych nieporozumień.
A więc tego wieczoru kiedy była u mnie Laura, mój zając zdechł. Był na coś chory. Ostatniej nocy swojego krótkiego życia bardzo cierpiał. Kręcił się w kółko, prostował i zginał nogi , próbował biec i skakać (wszystkie te czynności są mniej więcej normalne, z wyjątkiem tego, że wykonywał je na leżąco). Nie wiem czy potraficie sobie to wyobrazić, ale na pewno nie było to śmieszne, tak jak na pewno ktoś z czytających pomyślał... Kilka minut przed zaśnięciem, Renec jeszcze piszczał i skomlał. Niestety nie mogliśmy mu pomóc, nie byliśmy w stanie... Co mogę jeszcze napisać... Tak, brak mi go. Codziennie kiedy się budzę i idę zrobić sobie śniadanie, chcę też nalać mu mleka... Kiedy wchodzę do pokoju, zastanawiam się czy zamknąć drzwi, żeby Renec nie wychodził... Kiedy wychodzę na dwór, odruchowo patrzę w stronę, gdzie kiedyś zawsze siedział... Te przyzwyczajenia z czasem zanikną, ale zawsze będą mi go przypominać...
Pożegnalne zdjęcia:




1 komentarz:

  1. Może to słabe porównanie, ale przypomniało mi się to gdy zdychał mój pierwszy chomiczek :C
    Trwało to prawie dwa dni, zachowywał się tak jakby, a może i oślepł było mi tak go szkoda, nie odchodziłam od niego wtedy na krok i po prostu płakałam nad nim, wyobrażam sobie co wtedy czułaś :C To okropne uczucie...

    OdpowiedzUsuń